Gaza, Ukraina i przygotowania USA do walk ulicznych

20 sierpnia 2014

Od ponad miesiąca świat z przerażeniem obserwuje, jak wojsko izraelskie wali bombami, rakietami i pociskami w gęsto zaludnione, choć zubożałe terytorium Gazy, skierowawszy dziesiątki tysięcy żołnierzy przeciwko uwięzionej w pułapce ludności. Ten ustawiczny atak zabił blisko 2,000 osób, zranił ponad 10,000 i pozostawił po sobie pół miliona wysiedlonych przez masowe zniszczenia domów i podstawowej infrastruktury ludzi.

Choć z dużo mniejszą obecnością w mediach, podobne okrucieństwa zachodzą na wschodniej Ukrainie, gdzie popierany przez USA reżim w Kijowie rozpoczął operację wojskową z kluczowym wsparciem ze strony faszystowskich bojówek, w brutalnym oblężeniu głównych miast Doniecka i Ługańska. W przeciągu ostatnich dwóch tygodni liczba ofiar śmiertelnych została podwojona, ich ilośćzostała ustalona przez opublikowane w środę, niezwykle konserwatywne oszacowanie przeprowadzone przez Organizację Narodów Zjednoczonych, na 2,086 osób, potwierdzające co najmniej 5,000 więcej rannych.

Tu także setki tysięcy ludzi zostało zmuszonych do ucieczki z domu w akcie, który zaczyna jawić się jako umyślna operacja czystki etnicznej prowadzonej przez prawicowych nacjonalistów w Kijowie. Tak jak w Gazie, szpitale i szkoły zostały tu zbombardowane, zabijając pacjentów i dzieci.

Zdjęcia z Gazy i Ukrainy, przedstawiające pozbawione życia i okaleczone ciała dzieci, starców i kobiety szlochających pod ruinami domów i bloków mieszkalnych, niewinnych mężczyzn i kobiet rozerwanych odłamkiem gdy wychodzili z domów w poszukiwaniu żywności i wody dla swych rodzin, zaszokowały i zbulwersowały ludzi pracy na całym świecie.

W innych miejscach te same wydarzenia obserwowane są jednak bacznie z beznamiętnym i profesjonalnym zainteresowaniem.

Dotyczy to biur wysoko postawionych politycznych i wojskowych urzędników w Berlinie i innych stolicach Europy, którzy poparli "antyterrorystyczną" kampanię reżimu w Kijowie przeciwko ludności wschodniej Ukrainy.

Rządy Europy milczały nawet wtedy, gdy media zmuszone były do przyznania, że praktycznie cała lądowa ofensywa w tej represyjnej wojnie została przeprowadzona przez skrajnie prawicowe i neonazistowskie bojówki. Zaliczają się do nich Batalion Azow, który, jak zauważa londyński Sunday Times, „za swój symbol ma wilczy hak, używany przez nazistowskie oddziały szturmowe, a który zakazany jest obecnie w Niemczech.”

Te faszystowskie bojówki, jak same one przyznają, przyciągnęły do siebie neonazistowskich rekrutów i zwolenników białej supremacji z kilku innych krajów, łącznie ze Szwecją, Włochami, Francją, Kanadą i Grecją. Podczas gdy podnosi się wielką wrzawę o rzekome niebezpieczeństwo ze strony idących na wojnę i wracających do Europy z Syrii europejskich muzułmanów, obawy takie nie istnieją w przypadku tych, którzy nabierają doświadczenia bojowego we wschodniej Ukrainie.

Wydarzeniom w Gazie i na Ukrainie najwięcej uwagi poświęca Pentagon, który, w przypadku obu tych wojen, ma ręce zanurzone po łokcie we krwi. Armia USA ma najbardziej bliskie stosunki z Siłami Obronnymi Izraela, które Waszyngton zbroi na kwotę około 3 miliardów dolarów rocznie.

Pentagon poprosił niedawno Kongres o następne 19 milionów dolarów – oprócz przyznanych już wcześniej 23 milionów – na trening i wyposażenie jednostek Gwardii Narodowej Ukrainy. W centrum „antyterrorystycznej” ofensywy na wschodzie kraju w ostatnim miesiącu armia USA pospieszyła z wysłaniem do Kijowa grupy specjalistów od „strategii i polityki” w celu ewaluacji tej krwawej kampanii.

Oba te konflikty są żywym laboratoriumdla czegoś, co staje się coraz bardziej głównym priorytetem Pentagonu – przygotowaniem sił USA do walk ulicznych.

Nie jest to niczym nowym jeśli chodzi o Izrael. W 2011 roku za 266 milionów dolarów USA wybudowało bazę szkoleniową walk ulicznych dla SOI na pustyni Negew. Mierzący 7,4 mile kwadratowe symulator miasta używany jest do ćwiczeń zbiorowych izraelskich i amerykańskich sił specjalnych, które wymieniają się wyuczoną techniką zdobytą odpowiednio w Gazie, na Zachodnim Brzegu i w Libanie, Afganistanie i Iraku.

W Doniecku i Ługańsku Pentagon nadzoruje coś, do czego przywiązuje jeszcze większą wagę – na pełną skalę oblężenie nowoczesnego, liczącego ponad milion mieszkańców miasta i centrum przemysłowej klasy robotniczej.

Walka w dużych miastach jest zasadniczym elementem militarnej doktryny, jaka rozwijana jest przez siły zbrojne USA. Opisano ją w dokumencie „Metropolie i Armia Stanów Zjednoczonych: W przygotowaniu na skomplikowaną i niepewną przyszłość”, który opublikowany został w czerwcu przez Grupę Badań nad Strategią Wojska i zatwierdzony przez jej naczelnego dowódcę, gen. Raymonda Odierno.

Przewidując, że  “dużym prawdopodobieństwem jest, by metropolie [traktowane jako tereny miejskie z ludnością powyżej 10 milionów mieszkańców] stały się kluczowym strategicznym terenem w jakimkolwiek przyszłym kryzysie wymagającym militarnej interwencji USA,” raport ujawnia, że Pentagon przeprowadził „badania przypadków” i „prace w terenie” w ramach przygotowań do tego typu interwencji w: Dhace, stolicy Bangladeszu; Lagosie w Nigerii; w Bangkoku w Tajlandii; w mieście Meksyk w Meksyku; w Rio de Janeiro i w San Paulo w Brazylii...oraz w Nowym Jorku.

Opisując warunki, które, jak się przewiduje, będą wymagały militarnej interwencji USA, raport ostrzega: „Skoro zwiększa się nierówność pomiędzy bogatymi i biednymi...stagnacja będzie współistnieć z bezprecedensowym rozwojem, slamsy będą rosnąć tuż obok nowoczesnych wieżowców. Taka jest przyszłość miast.”

“Radykalna dysproporcja dochodów” jest dalej opisana jako główny czynnik prowadzący do destabilizacji w tych rozrzuconych na dużych obszarach terenach miejskich.

Innymi słowy, Pentagon stara się przygotować przywódców armii USA do bezpośrednich kontrrewolucyjnych interwencji mających na celu zdławienie popularnych rewolt, które widzi on jako nieuchronną konsekwencję bezprecedensowej nierówności społecznej stworzonej przez światowy kapitalizm w okresie kryzysu.

Włączenie Nowego Jorku do „badania przypadków” służy do jasnego sprecyzowania, że przygotowania te skierowane są przeciwko nie tylko rewolucyjnemu rozwojowi wypadków w Afryce, na Bliskim Wschodzie czy Ameryce Łacińskiej, ale, co najistotniejsze, w samej Ameryce.

Cel zorganizowania przygotowań armii USA do zdławienia popularnego buntu w Stanach Zjednoczonych był także realizowany poprzez serię prowokacyjnych ćwiczeń, „treningów do walk ulicznych” przeprowadzonych w ostatnich latach w głównych miastach USA. W zeszłym roku dokonano także otwarcia ośrodka treningowego armii USA do Asymetrycznego Prowadzenia Działań Wojennych w Wirginii, w którego skład wchodzi sztuczne amerykańskie miasto z budynkami biurowymi, kościołem, stadionem sportowym, przystankiem metra i stacją kolejową. Armia twierdzi,że ośrodek, który kosztował 6 milionów dolarów, jest zaprojektowany tak, by realistycznie „skopiować kompleksowe środowisko operacyjne i by znaleźć odpowiednie rozwiązania.”

Przygotowania Pentagonu idą ręka w rękę z militaryzacją rzekomo cywilnych sił policji, w których skład prawie zawsze wchodzą jednostki SWAT (Specjalne Wyposażenie i Taktyka), po zęby uzbrojone na wypadek nowoczesnych walk, jak te wysłane przeciwko mieszkańcom St. Louis protestującym przeciwko zamordowaniu przez policję Michaela Browna.

Rzeź w Strefie Gazy i na Ukrainie jest ostrzeżeniem dla klasy robotniczej w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Ta sama finansowa i korporacyjna oligarchia, jaka popiera te wojny, przygotowana jest na użycie morderczej przemocy w obronie swego systemu przeciwko rewolucyjnym wyzwaniom ze strony klasy robotniczej.

Jasnym jest, że klasy panujące i ich dowództwo zbrojne przygotowują się na taką ewentualność. Klasa robotnicza musi podjąć odpowiednie przygotowania.

14. sierpnia 2014

Bill Van Auken