Polski

Komentarz czytelnika: Osobliwy socjalizm Syrizy

World Socialist Web Site otrzymał następujący komentarz od Evela Economakisa, nauczyciela szkoły średniej z Aten. Publikujemy go za zgodą autora. Economakis napisał, iż ma nadzieję, że komentarz ten “rzuci trochę światła na podstawowe sprzeczności związane z charakterem nowego rządu pod przewodnictwem Syrizy" zaznaczając, że "jest to ważne, poniważ wielu lewicowo zorientowanych wyborców w Europie pokłada w Syrizie nadzieje.” 

***

Osobliwy socjalizm Syrizy

Dnia 25 stycznia Syriza, lewicowa partia Aleksisa Tsiprasa, wygrała krajowe wybory. Tego samego wieczoru mój znajomy „Karma” (pseudonim), Amerykanin greckiego pochodzenia mieszkający w Atenach, przysłał mi taki SMS: „Pojechałem do centrum posłuchać przemówienia po zwycięstwie i zwaliło mnie z nóg. Już NIE jesteśmy w Kansas! Nie ma już Carmina Burana: puszczali Pink Floyd, The Clash, Bella Ciao, Springsteena i Patti Smith!”

Odpisałem mu, że bardzo się cieszę, ale wyraziłem też obawę, że Syriza – akronim nazwy „Koalicja Radykalnej Lewicy” - wycofa się ze swoich przedwyborczych obietnic. „Ano tak”, wkrótce odpisał znajomy, „wszyscy mamy nadzieję, że będzie jak najlepiej, ale Syriza sama deklaruje, że jej celem nie jest zmiana status quo, ale wytargowanie bardziej uprzejmej, łagodniejszej formy egzekucji wbijania na pal.”

Nasze poglądy należały do mniejszości. W tygodniu bezpośrednio po wyborachwiększość ludzi na lewicy świętowała nadejście długo wyczekiwanych, lepszych dni dla długo cierpiącej Grecji. Po przeciwnej stronie sympatycy ugrupowań znajdujących się na prawo od centrum, bili na alarm, że nowy rząd zniszczy podatkami przedsiębiorstwa (niektórzy nawet wołali: „zabiorą nam nasze domy!”), a kraj zostanie bezceremonialnie wyrzucony z Unii Europejskiej.

Podobnie było poza Grecją: socjalistyczni wyborcy w całej Europie widzą w Syrizie nadzieję dla kontynentu z nadreprezentacją rządów prawicowych. Dla prawicowców z kolei obietnice przedwyborcze, które Tsipras złożył Grekom, są socjalistyczne, a nawet ekstremistyczne – pogląd wyrażony przez Angelę Merkel w Berlinie i Trojkę w Brukseli oraz Nowym Jorku.

Wiele rzeczy związanych z Syrizą i jej liderami ma urok dla ludzi o postępowych poglądach. Na przykład obietnica wspierania licznych inicjatyw obywatelskich, które pojawiły się po 2010 r. kiedy Trojka przycisnęła Grecję: jadłodajni dla ubogich, ustawianych w supermarketach koszyków, do których można wrzucać konserwy dla biednych, różnych, socjalistycznych ekwiwalentów Craigslist, na których oferuje się wszelkie towary i usługi za darmo. Chwali się tu też nieformalny styl ubierania się ministrów Syrizy, podobnie jak ich odmowę podróżowania pierwszą klasą czy przyjmowania gratisów, z jakich korzystali ministrowie poprzednich rządów, w tym limuzyn, szoferów i ochroniarzy.

Syriza doszła do władzy dzięki zobowiązaniu, że zrzeknie się ona długu kraju w wysokości 327 miliardów euro, wyrzuci komorników Trojki i zakończy program oszczędnościwy, którynękał kraj przez ostatnie pięć lat. Od 25 stycznia rząd obiecał, że zaprzestanie opodatkowania najuboższych, zabroni konfiskat domów przez banki, wstrzyma prywatyzację dwóch portów w Grecji, podniesie płacę minimalną i przywróci do pracy część pracowników budżetowych.

Wieje tu cudowny, świeży, nowy wiatr. Kilka dni temu, po powrocie do swojego biura w budynku parlamentu z błyskawicznej podróży do Berlina, gdzie zabiegał on o bardziej uprzejme, łagodniejsze traktowanie, premier Tsipras znalazł na biurku kopertę z 550 euro – zwrotem kosztów podróży samolotem. „Co to jest?” zapytał swoich asystentów. Kiedy mu już wyjaśnili, zwrócił pieniądze do państwowej kasy i polecił swoim ludziom zaprzestać takich praktyk.

Wielu w Grecji jest w równym stopniu pod wrażeniem ministra finansów, Janisa Warufakisa. W zeszłym tygodniu liberalny blogger spostrzegł go o 1:30 w nocy kiedy to szedł on sam Aleją Amalias, przy placu Syntagma, ciągnąc za sobą walizkę na kółkach i rozmawiając przez zestaw słuchawkowy. W mediach społecznościowych zaraz zawrzało: „Uważaj na siebie, Janis, nie mamy wielu takich jak ty!” i „Człowieku, co robisz tak późno w nocy bez ochrony? Pamiętaj, że jesteś naszym ministrem finansów!”

Wszyscy tu wiedzą, że Warufakis pochodzi z wyjątkowo bogatej rodziny (jego ojciec był prezydentem Halivourgiki, drugiego co do wielkości producenta stali w Grecji). Niewielu poczytuje mu to za złe. W końcu, jak zauważył jeden blogger,„W historii jest pełno przykładów bogatych ludzi, którzy wyrzekli się swojej klasy i przeszli na stronę mniej uprzywilejowanych, a Warufakis określa siebie jako marksistę.”

Lecz przyjrzyjmy się bliżej Syrizie. Pierwszym pytaniem, które stawia sobie wielu na lewicy jest to, dlaczego (Syraiza) wybrała ANEL, czyli partię Niezależnych Greków, za swego koalicjanta w rządzie? W skład ANEL wchodzą skrajni prawicowcy, a niektórzy jej członkowie otwarcie wyrażali poglądy antysemickie i chęć by imigranci w Grecji „wrócili do swoich krajów”. Równie dziwny jest wybór Panagiotisa Pawlopulosa na Prezydenta Republiki, który ogłoszono 17 lutego, polityka centroprawicy, który był Ministrem Spraw Wewnętrznych w w latach 2004-2009.

Ten dziwny układ sił rządzących ma swoje odbicie w sposobie ubierania się ministrów. Podczas gdy wielu odmawia zakładania krawata a niektórzy nawet nie wpuszczają koszuli do spodni, inni wkładają trzyczęściowe garnitury.

Janis Warufakis podróżuje w te i we wte między Atenami, Berlinem i Brukselą, z dłońmi wyciągniętymi po pieniądze. Sprowokował on tym wiele spekulacji na temat swojej wypuszczonej koszuli i braku krawata. Rewolucjoniści kubańscy nosili mundury polowe, co było w porządku, ponieważ wszystkim wierzycielom kazali się odczepić. Miało to sens. To nie ma żadnego.

Syriza zagarnęła władzę dzięki nacjonalistycznej i antyniemieckiej retoryce. Co w tym jest postępowego? Żeby nie wspomnieć, że jej żądania – choć chwalebne – są w sumie bardzo skromne. Jedyną rzeczą, jaką ci samozwańczy „radykalni lewicowcy” położyli na europejskim stole, była prośba o zmniejszenie odsetek i przeznaczenie większych środków na takie sprawy jak ochrona zdrowia i pomoc najuboższym. Świetnie, ale to nie socjalizm. Jeśli tak, to Barack Obama też jest socjalistą.

Przez trzy ostatnie lata Warufakis przemawiał do różnych publiczności, od demonstrantów protestujących przeciwko środkom oszczędnościowym na placu Syntagma w Atenach, po szefów nowojorskiego oddziału Banku Rezerw Federalnych, deputowanych bloku Zielonych w Parlamencie Europejskim, analityków z Bloomberga w Londynie i Nowym Jorku, Izbę Gmin w Londynie i fundusze hedgingowe na Manhattanie i w londyńskim City. Jedyną grupą, do której się nie odezwał, są zwykli ludzie pracy. Delikatnie mówiąc, jest to co najmniej dziwne w przypadku kogoś, kto określa siebie jako, choćby niekonsekwentnego, marksistę.

W wywiadzie, którego udzielił niedawno publiczności niemieckiej przyjął też on linię propagandową Merkel mówiąc, że oni „dali Grekom tyle pieniędzy”. Wręcz przeciwnie , żadne pieniądze nie trafiły do Greków, ale do lichwiarzy i bankokracji. Przeciętny Grek, którego miesięczne dochody są znacznie niższe od większości Europejczyków, był – i nadal jest – zmuszony płacić odsetki od zadłużenia, które ratują nie kogo innego jak niemieckie, francuskie, amerykańskie, chińskie i – owszem – greckie banki. Sam z moją żoną, choć na szczęście oboje mamy pracę (jesteśmy nauczycielami), zostaliśmy przyparci do muru przez różne nowe podatki, na zapłacenie których nas nie stać. Dwójka naszych dzieci  przyzwyczaiła się już od długiego czasu do faktu, że rodzice nie mogą sobie pozwolić na kupowanie im nowych ubrań, zabawek, a nawet na to, żeby czasem wyjść razem do restauracji.

Wielu ludzi, którzy są na lewo od Syrizy – KKE, czyli Komunistyczna Partia Grecji, oraz Antarsia (ten akronim czyta się jako „bunt”), konglomeracja trockistów – bardzo krytycznie wypowiada się o deklaracji Warufakisa, że nie chce on zastąpić kapitalizmu socjalizmem. Jak sam przyznał, rozpoczyna on kampanię stabilizacji europejskiego systemu socjoekonomicznego aby uniknąć wzrostu znaczenia prawicowych i rasistowskich fanatyków ze Złotego Świtu. Mówi, że jest on stanowczo przeciwny dezintegracji strefy euro. Lewicowi krytycy zarzucają mu praktykowanie współczesnej formy polityki ustępstw. Argumentują oni, że faszyzm rodzi się z kapitalizmu w kryzysie i że nie można ocalić systemu od faszystów, ponieważ faszyści nie są antykapitalistyczni i nie stanowią dla kapitalizmu zagrożenia.

Minister finansów Grecji zaskoczył swoich zwolenników mówiąc, że chce koalicji „nawet z prawicowcami”. Swój „skromny program stabilizacji systemu, którym gardzi” opisuje on jako „prawdziwie radykalny” i przyznaje się do tego, że „podjął ryzyko dyskretnego łagodzenia smutku z powodu porzucenia za jego życia wszelkiej nadziei na zastąpienie kapitalizmu przyjemnością płynącą ze zgody ze społecznymi elitami. ”

Nic dziwnego, że wielu na lewo od Syrizy, ale także coraz więcej głosów w samej partii, opłakuje fakt, że coraz większa liczba megakapitalistów ostatnio publicznie deklaruje poparcie dla nowego rządu Tsiprasa - ludzie pokroju magnata transportu morskiego i przemysłu stalowego Giorgiosa Angelopulosa czy potentata naftowego i bankowego Spirosa Latsisa.

Warufakis twierdzi, że chce ocalić kapitalizm od niego samego dla "celów strategicznych". Nigdzie nie wspomina co on, Tsipras i Syriza, zamierzają zrobić kiedy już ten kapitalizm „ocalą”. Słodko to musi brzmieć w uszach przedstawicieli wielkiego biznesu i banków w Atenach, Londynie, Berlinie, Paryżu, Madrycie i Nowym Jorku.

Czy nowy rząd wykona bardziej dynamiczne ruchy przeciwko Berlinowi czy Brukseli? Zabrzmi to dziwnie, ale jeśli Syriza zbierze się na taką odwagę, znajdzie poparcie ultranacjonalistycznych bigotów. To z kolei przytępi nazistów i wyostrzy lewicę. Jeśli rząd Tsiprasa jednak się nie ruszy, kanibale powrócą z odwetem po jego upadku.

Czy jednak prawdziwym dylematem, jak sugeruje Warufakis, jest wybór między kapitalizmem a faszyzmem? Czy też Grecja, a tak naprawdę cała planeta, rozpaczliwie potrzebuje bardziej ludzkiego, rozsądnego i odpowiedzialnego sposobu zarządzania swoimi ludzkimi i naturalnymi zasobami?

Wielu ludzi tutaj modli się, bySyriza uchyliła furtki, której nie da się nikomu zatrzasnąć: mają oni nadzieję, że rząd w Atenach zarazi Europę nowym etosem demokracji, który zmiecie z powierzchni niesprawiedliwe stosunki handlowe Europy Południowej z silniejszymi władzami w Berlinie i Paryżu. Jak to jednak ma zmienić rzeczywistość kiedy świat pogrążony jest w głębokim kryzysie? Jak ma nas to ocalić od widoku dymu z płonącego świata, od kolejnej wojny światowej, albo – co bardziej prawdopodobne – od drogi w kierunku nowej, współczesnej formy feudalizmu?

Mój przyjaciel Karma przysłał mi wczoraj SMS: „Syrizie dano wybór między kapitalizmem a socjalizmem. Wybrała kapitalizm i zostanie zmieciona przez faszystów.”

Evel Economakis
Ateny, Grecja
19 luty 2015

Loading