Polski

Pink Floyd, ale nie Roger Waters, daje się omamić propagandzie pro-wojennej

Dwaj pozostali członkowie rockowej grupy Pink Floyd, David Gilmour i Nick Mason, połączyli się z innymi muzykami, w tym z ukraińskim wokalistą i członkiem zespołu BoomBox, Andrijem Chływniukiem, i wydali nową piosenkę zatytułowaną „Hey, Hey, Rise Up!”.

Według oświadczenia zamieszczonego na oficjalnej stronie Pink Floyd, jest to pierwszy nowy singiel zespołu od 1994 roku. W oświadczeniu wyjaśniono, że został on nagrany 30 marca i wydany „w ramach wsparcia dla narodu ukraińskiego” oraz w celu zebrania funduszy na organizacje humanitarne. W utworze wykorzystano jednak wokal z Instagrama Chływniuka, który w paramilitarnym ubraniu i z karabinem szturmowym na placu przed Soborem Bożej Mądrości w Kijowie zaśpiewał patriotyczną ukraińską pieśń „Czerwona kalina”.

Tymczasem z drugiej strony, Roger Waters, jeden z pierwszych członków Pink Floyd (1965-1985), wyraził o wiele bardziej krytyczny pogląd na temat operacji USA-NATO. Sprzeciwiając się reakcyjnej inwazji Rosji, Waters powiedział niedawno, że „długotrwała insurekcja na Ukrainie byłaby wspaniała dla gangsterskich jastrzębi w Waszyngtonie, to jest to, o czym marzą”. Do komentarzy Waters wrócimy poniżej.

Roger Waters, 2011 (Photo credit–Kadellar)

Nowa piosenka tego, co pozostało z Pink Floyd, pokazuje, do jakiego stopnia wielu popularnych muzyków dało się porwać pro-wojennej propagandzie promującej prawicowy nacjonalizm ukraiński i wspieraną przez USA prowokację NATO przeciwko Rosji. Biorąc pod uwagę fakt, że Pink Floyd, przynajmniej do początku lat osiemdziesiątych, byli kojarzeni z antywojennymi i antykapitalistycznymi tematami i przesłaniami, nowe nagranie ma wiele niepokojących aspektów.

Tytuł utworu Pink Floyd pochodzi od ostatniego wersu piosenki napisanej przez ukraińskiego kompozytora Stiepana Czarneckiego w 1914 roku. Opis w zapowiedzi Pink Floyd mówi o utworze jako o „porywającej ukraińskiej pieśni protestacyjnej napisanej podczas I wojny światowej, która w ciągu ostatniego miesiąca została podjęta na całym świecie w proteście przeciwko inwazji na Ukrainę”.

W rzeczywistości jednak piosenka została napisana na cześć Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych, ukraińskiej jednostki armii austro-węgierskiej w czasie I wojny światowej, złożonej z członków różnych ukraińskich organizacji paramilitarnych. Określenie pieśni jako „protestu”, z sugestią, że została ona skomponowana jako protest antywojenny, jest po prostu nieuczciwe. „Czerwona kalina na łące” to patriotyczny marsz bojowy, w którego tekście pojawia się refren: „A my, nasza wspaniała Ukraina, będziemy, hej-hej, wiwatować i radować się!” i dalej: „Maszerujemy naprzód, nasi ochotnicy, w krwawy bój, / By uwolnić naszych braci Ukraińców z wrogich łańcuchów. / A my, nasi bracia Ukraińcy, wtedy wyzwolimy, / I będziemy wiwatować naszej chwalebnej Ukrainie, hej-hej!”.

— Chcemy wyrazić nasze poparcie dla Ukrainy i w ten sposób pokazać, że większość świata uważa, iż najazd supermocarstwa na niepodległy demokratyczny kraj, jakim stała się Ukraina, jest całkowicie niewłaściwy — powiedział David Gilmour, tłumacząc swoje poparcie dla wspieranego przez NATO ukraińskiego militaryzmu. Gilmour zignorował również imperialistyczne podsycanie wojny na Ukrainie zarówno przed, jak i po rosyjskiej inwazji, kiedy powiedział BBC, że „bezsilność Zachodu” wobec rosyjskiej agresji jest dla niego „wściekła”, ale że popiera trwające sankcje wobec tego kraju.

76-letni Gilmour wezwał następnie do zmiany reżimu w Rosji. „Szkoda, że najbardziej cierpią na tym zwykli obywatele Rosji — ale tak właśnie działają sankcje. Pomagają one wywołać w tym kraju niezadowolenie, które — miejmy nadzieję — w pewnym momencie doprowadzi do zmiany reżimu” — powiedział muzyk.

Drugi członek zespołu, 78-letni Nick Mason, nie wypowiedział się publicznie na temat tego nagrania ani na temat wojny na Ukrainie.

Gitarzysta i wokalista Gilmour oraz perkusista Mason to dwaj pozostali członkowie składu Pink Floyd, który nagrał jedne z najpopularniejszych utworów lat siedemdziesiątych, w tym albumy Dark Side of the Moon (1973), Wish You Were Here (1975), Animals (1977) i The Wall (1979). Klawiszowiec Richard Wright zmarł w wieku 65 lat w 2008 roku, a basista Roger Waters opuścił zespół w połowie lat osiemdziesiątych z powodu twórczych nieporozumień z pozostałymi członkami.

Co istotne, Waters był autorem elementów koncepcyjnych i tekstów do wszystkich najbardziej udanych albumów Pink Floyd. Chociaż pozostali muzycy, a zwłaszcza Gilmour, tworzyli kompozycje muzyczne oraz elementy wokalne i instrumentalne, to właśnie społeczna i polityczna krytyka współczesnego życia w wykonaniu Watersa odbiła się szerokim echem wśród słuchaczy na całym świecie.

Ostatni album Pink Floyd z udziałem Watersa, The Final Cut, został wydany w 1983 roku i zawierał zdecydowane przesłanie antywojenne, które rysowało paralele między II wojną światową a imperialistycznymi wojnami lat osiemdziesiątych, takimi jak brytyjska wojna na Malwinach i obecność USA w Libanie.

Chętnie wykorzystując okazję, jaką stworzył zespół Pink Floyd w składzie Gilmour/Mason, propagandowa machina pro-wojennych mediów korporacyjnych wykorzystała nazwę zespołu do szerzenia fałszywej idei, że dostarczenie broni do Kijowa i nałożenie sankcji na Moskwę zakończy wojnę na Ukrainie i przyniesie pokój.

Nagłówek w Guardianie, na przykład, brzmi: „‚To szalony, niesprawiedliwy atak‘: Pink Floyd ponownie formują się, by wesprzeć Ukrainę”, a nagłówek w Esquire głosi: „Usłysz nową, przejmującą piosenkę Pink Floyd o oporze”. Podczas gdy większość doniesień zawiera tylko komentarze Gilmoura na temat wojny, Guardian skupia się na wypowiedzi Watersa dla RT News przed inwazją, w której stwierdził, że rozmowy o rosyjskiej inwazji to „bulszyt”.

The Guardian twierdzi, że Waters potępił później inwazję reżimu Putina, ale dziennikarz Alexis Petridis wyszydza jego doniesienia o „propagandzie demonizującej Rosję”, tak jakby taki pogląd był całkowicie nieuprawniony.

Żadne z doniesień medialnych, w których chwalono Pink Floyd za nową piosenkę, nie zadało sobie trudu, aby szczegółowo opisać wypowiedzi Watersa na temat kryzysu na Ukrainie w ciągu ostatnich siedmiu tygodni. „Żałuję, że rządy państw zachodnich podsycają ogień, który zniszczy Twój piękny kraj, wysyłając broń na Ukrainę, zamiast zaangażować się w dyplomację, która będzie konieczna do powstrzymania rzezi” — napisał Waters w wymianie listów z 19-letnią fanką Pink Floyd, Aliną Mitrofanową, 9 marca.

„Niestety jednak — kontynuuje Waters — wielu światowych przywódców to gangsterzy, a moje obrzydzenie do politycznych gangsterów nie zaczęło się w zeszłym tygodniu od Putina. Brzydziłem się gangsterami Bushem i Blairem, kiedy najechali Irak w 2003 roku. Brzydziłem się i nadal się brzydzę gangsterską inwazją rządu Izraela na Palestynę w 1967 roku i późniejszą okupacją tej ziemi przez apartheid, która trwa już ponad pięćdziesiąt lat. Byłem zniesmaczony gangsterami Obamą i Clinton, którzy wydali rozkaz nielegalnych bombardowań Libii i Serbii przez NATO. Jestem zdegustowany masowym niszczeniem Syrii, zapoczątkowanym w 2011 roku przez zewnętrzną ingerencję w celu zmiany reżimu. Obrzydziła mnie inwazja na Liban w 1982 roku, kiedy gangster Szimon Peres współdziałał z chrześcijańskimi falangistowskimi milicjami w mordowaniu palestyńskich uchodźców w obozach dla uchodźców Sabra i Szatila na południu kraju.”

Waters oferuje o wiele bardziej rozwinięte politycznie rozumienie spisku USA i NATO przeciwko Rosji niż haniebne i bezkrytyczne sprzymierzenie się Gilmoura z Pink Floyd z amerykańskim imperializmem i jego wojną zastępczą na Ukrainie, która grozi przerodzeniem się w wojnę światową z użyciem broni jądrowej.

Loading