Polski

Bolsonaro z poparciem brazylijskiego wojska przygotowuje zamach stanu

Na pięć miesięcy przed wyborami prezydenckimi w Brazylii na oczach publiczności rozwija się otwarty spisek przeciwko procesowi demokratycznemu. Urzędujący skrajnie prawicowy prezydent, Jair Bolsonaro, systematycznie rozwija swoją kampanię na rzecz zamachu stanu w przypadku porażki w wyborach, przy coraz bardziej bezpośredniej współpracy z najwyższymi rangą wojskowymi.

Kampania ta, oparta na uporczywych twierdzeniach Bolsonaro, że nadchodzące wybory zostaną sfałszowane, skupia się obecnie na żądaniu, by siły zbrojne przeprowadziły równoległe liczenie głosów.

Prezydent Jair Bolsonaro podczas uroczystości z okazji Dnia Wojska, 19 kwietnia 2022 r., Brasilia (Credit: Isac Nóbrega/PR)

Udział wojska w Komisji Przejrzystości Wyborów (CTE), zwołanej przez Najwyższy Sąd Wyborczy (TSE), stał się platformą dla antydemokratycznego spisku. Według Bolsonaro, jedną z sugestii gen. Hebera Portelli, wyznaczonego przez Ministerstwo Obrony do zintegrowania Komisji, jest to, że „w tym samym przewodzie zasilającym komputery w tajnym pokoju, powinno znajdować się odgałęzienie nieco na prawo, tak abyśmy mieli z boku również komputer z Sił Zbrojnych do liczenia głosów w Brazylii“.

Oświadczenie to prezydent wygłosił 27 kwietnia podczas tak zwanego „Obywatelskiego aktu na rzecz wolności słowa“, w którym wzięli udział parlamentarzyści. Pod hasłem „wolności słowa“ demonstracja oddała hołd faszystowskiemu deputowanemu Danielowi Silveirze (Brazylijska Partia Pracy-PTB), który tydzień wcześniej został skazany przez Sąd Najwyższy (STF) na osiem lat i dziewięć miesięcy więzienia za agitowanie za zamachem stanu wśród sił zbrojnych i domaganie się zamknięcia władzy ustawodawczej i sądowniczej. Prezydent Bolsonaro ułaskawił Silveirę, co było aktem bezprecedensowym dla obecnego reżimu politycznego.

Przemówienie Bolsonaro w „Akcie Obywatelskim“ zachęciło do wezwań do demonstracji pierwszomajowych na rzecz poparcia zamachu stanu. Skrajnie prawicowi zwolennicy Bolsonaro już drugi rok z rzędu zorganizowali w tym dniu protesty, wzywając do ustanowienia dyktatury prezydenckiej, co miało na celu przyćmienie święta międzynarodowej solidarności robotników demonstracjami ulicznymi o charakterze faszystowskim. Bolsonaro osobiście uczestniczył w demonstracji w Brasilii i pojawił się na nagraniu wideo podczas demonstracji w São Paulo.

Twierdzenie Bolsonaro o żądaniach wojska wobec Komisji Przejrzystości poprzedził epizod o poważnych reperkusjach dla establishmentu politycznego i wojskowego z udziałem ministra Sądu Najwyższego (STF) Luísa Roberto Barroso, który do lutego przewodniczył Najwyższemu Sądowi Wyborczemu.

W przemówieniu wygłoszonym podczas webinarium „Brazil Summit Europe“, zorganizowanym przez niemiecką Szkołę Hertie 24 kwietnia, Barroso ostrzegł przed coraz większą ingerencją wojska w brazylijską politykę i stwierdził, że siły zbrojne „są ukierunkowane na atakowanie procesu [wyborczego] i próbę jego zdyskredytowania“. Przypomniał ostatnie wydarzenia, takie jak bezprecedensowa dymisja ministra obrony i dowództwa wojsk mundurowych oraz parada czołgów podczas kongresowego głosowania nad poprawką Bolsonaro dotyczącą „drukowanych kart do głosowania“.

Kolumna zbrojna przetacza się przez Brasilię (Credit: Marcelo Camargo/Agência Brasil)

W odpowiedzi Minister Obrony, gen. Paulo Sergio Nogueira de Oliveira, wydał zastraszającą notę oficjalną, w której uznał wystąpienie Barroso za „poważny atak“ na instytucje wojskowe. W nocie stwierdzono, że siły zbrojne „przedstawiły CTE propozycje współpracy, wiarygodne i wykonalne“, aby „poprawić bezpieczeństwo i przejrzystość systemu wyborczego“.

Dziennik Estado de São Paulo poinformował, że w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy siły zbrojne wysłały do TSE 88 zapytań dotyczących „domniemanych zagrożeń i słabości (...) w procesie wyborczym“. Według gazety, „większość z tych pytań powiela dyskurs wyborczy prezydenta Jaira Bolsonaro, który podał w wątpliwość bezpieczeństwo elektronicznych urn wyborczych i poddał w wątpliwość działania samego Trybunału“.

Zaostrzając tę krytyczną sytuację, Oliveira wysłał 5 maja oficjalne pismo do TSE, w którym zażądał publicznego ujawnienia sugestii, jakie wojsko przekazało Komisji, „biorąc pod uwagę szerokie zainteresowanie opinii publicznej tym tematem“. Obecny prezes TSE, Edson Fachin, posłusznie zaakceptował żądanie ministra obrony.

Bolsonaro z kolei odpowiedział podwajając swoje groźby zamachu stanu. W audycji na żywo, również 5 maja, stwierdził, że „Siły zbrojne nie będą odgrywać roli jedynie sankcjonującej proces wyborczy, uczestnicząc w nim jako widzowie“, a jego Partia Liberalna (PL) przeprowadzi prywatny audyt wyborów.

Dzisiejszy kryzys polityczny w Brazylii jest bezsprzecznie najpoważniejszy od 1964 roku, kiedy to przy wsparciu CIA dokonano wojskowego zamachu stanu, w wyniku którego obalono wybranego w wyborach prezydenta João Goularta. Brazylijska burżuazja i jej przedstawiciele, choć są tego świadomi, nie są w stanie powstrzymać gwałtownego rozkładu demokracji w kraju.

Estado de São Paulo opublikowało w ostatnią sobotę artykuł redakcyjny, w którym apeluje do burżuazyjnego establishmentu: „Trzeba zareagować na zbrodnie Bolsonaro“. Gazeta oświadczyła, że „to, co zrobił Jair Bolsonaro [w sposób oczywisty i ciągły], to podburzanie Marynarki Wojennej, Armii i Sił Powietrznych, aby czuły się upoważnione do działania poza swoimi konstytucyjnymi uprawnieniami“, dodając, że nie jest to „abstrakcyjne ani odległe niebezpieczeństwo“, o czym świadczą żądania ministra obrony wobec TSE.

Estadopochwaliło zaangażowanie wymiaru sprawiedliwości i Kongresu w powstrzymanie zamachów stanu, podając jako przykład „rozważne odrzucenie“ poprawki Bolsonaro o „drukowanych kartach do głosowania“. W rzeczywistości jednak godne uwagi było to, że propozycja ta miała poparcie większości Kongresu, a nie została przyjęta tylko dlatego, że poprawka do konstytucji wymaga 60 procent głosów parlamentarnych.

W odpowiedzi na ten sam ruch, przygotowujący do puczu wyborczego, TSE, pod przewodnictwem Barroso, zwołała nadzwyczajną Komisję Przejrzystości Wyborów z udziałem wojska, a nawet zaprosiła byłego ministra obrony, gen. Fernando Azevedo e Silva, do objęcia stanowiska dyrektora generalnego sądu. Zajęcie systemu wyborczego przez wojsko nie zostało scharakteryzowane w mediach korporacyjnych jako niedopuszczalna kapitulacja wobec antydemokratycznych nacisków, ale raczej jako błyskotliwy manewr Barroso mający na celu zneutralizowanie politycznej mobilizacji sił zbrojnych przez Bolsonaro. Na przykład w artykule Eliane Catanhêde w Estadonapisano, że „mianowanie generała do TSE zmniejsza ataki na wybory i groźby zamachu stanu w stylu Trumpa“, nazywając tę decyzję „majstersztykiem“.

Zaledwie rok temu, podczas kryzysu wywołanego odwołaniem dowództwa wojskowego, prasa chwaliła się, że mianowanie generała Oliveiry na dowódcę armii stanowi porażkę kampanii Bolsonaro na rzecz upolitycznienia sił zbrojnych. W typowym komentarzu profesor Fundacji Getulio Vargas Rafael Alcadipani powiedział agencji Reuters, że Oliveira jest rzekomo „jeszcze bardziej rygorystyczny niż Pujol [jego poprzednik], jeśli chodzi o rozdział sił zbrojnych od polityki, i pokazuje, że prezydent nie będzie miał do dyspozycji marionetki w armii“. Chodzi o tego samego człowieka, który dziś, awansowany na ministra obrony, prowadzi ataki na reżim demokratyczny ramię w ramię z Bolsonaro.

Każdy środek podjęty przez klasę rządzącą w celu teoretycznego powstrzymania manewrów zamachowych Bolsonaro skutkował pogłębieniem sprzeczności zgniłego burżuazyjnego reżimu politycznego i otwarciem nowych dróg prowadzących do dyktatury.

Przy wsparciu Partii Robotniczej (PT) i jej pseudolewicowych satelitów liberalna burżuazja powtarzała mantrę, że „konstytucyjne zaangażowanie“ sił zbrojnych stanowi największą przeciwwagę dla „autorytarnych fantazji“ faszystowskiego prezydenta. Te złudzenia zostały całkowicie rozbite.

Rozkład demokracji w Brazylii nie jest tylko produktem reakcyjnych zapędów Bolsonaro, ale wynika bezpośrednio z obiektywnego kryzysu światowego systemu kapitalistycznego. Zagrożenia dyktatorskie w Brazylii i na całym świecie wynikają z tych samych uwarunkowań, które dały początek polityce mordów społecznych prowadzonej przez klasę rządzącą w odpowiedzi na pandemię koronawirusa, eksplozję globalnych nierówności społecznych i zwrot mocarstw imperialistycznych ku wojnie światowej z użyciem broni jądrowej.

„Zbyt duże napięcie między walką międzynarodową a walką klasową prowadzi do zwarcia dyktatury, która kolejno przepala bezpieczniki demokracji“ — pisał Lew Trocki w 1929 roku. „Proces ten rozpoczął się na peryferiach Europy, w najbardziej zacofanych krajach, najsłabszych ogniwach kapitalistycznego łańcucha. Ale stale postępuje. To, co nazywa się kryzysem parlamentaryzmu, jest politycznym wyrazem kryzysu całego systemu społeczeństwa burżuazyjnego. Demokracja stoi lub upada wraz z kapitalizmem. Broniąc demokracji, która się już przeżyła, socjaldemokracja wpędza rozwój społeczny w ślepy zaułek faszyzmu“ — kontynuował.

Analogiczny proces ma miejsce dzisiaj. Tym razem Stany Zjednoczone, serce światowego imperializmu, są ogniskiem globalnego zwarcia demokratycznych rządów. Po zamachu stanu zaaranżowanym przez Donalda Trumpa 6 stycznia 2021 r. następuje niszczycielska fala ataków na prawa demokratyczne za rządów demokratycznej administracji Bidena, która przygotowuje dyktaturę w kraju i bezwzględną wojnę za granicą.

Pucz wyborczy Trumpa stanowi modelowy przykład dla Bolsonaro w Brazylii. Ale istnieją również ogromne podobieństwa w postawie brazylijskich partii burżuazyjnych, zwłaszcza PT, do pozbawionej kręgosłupa reakcji Partii Demokratycznej, która bardziej przejmowała się ryzykiem społecznego wybuchu niż groźbą faszyzmu. Biden powierzył wojsku zadanie zapobieżenia zamachowi stanu otwarcie zapowiadanemu przez Trumpa i wezwał do współpracy ze swoimi „republikańskimi kolegami“, aby rządzić.

Były prezydent Brazylii Lula z PT, który poradził sobie z groźbą zamachu stanu, prowadząc zakulisowy dialog z wojskiem, startuje przeciwko Bolsonaro pod hasłem „zjednoczenia różnic“ w celu ratowania demokracji. Oznacza to kompromis w celu stworzenia najbardziej prawicowego rządu w historii PT. Jak powiedział Trocki, ta droga może prowadzić jedynie do ślepego zaułka faszyzmu.

Wojsko już ogłosiło, że przygotowuje się na „scenariusz Capitolu“ w stylu amerykańskim w nadchodzących wyborach w Brazylii. Ich stosunek do zamachu stanu — czy poprą Bolsonaro jako dyktatora, czy staną przeciwko niemu, czy też sami przejmą władzę w imię zachowania stabilności politycznej — pozostaje kwestią otwartą.

Konsekwentna odpowiedź na dyktatorskie groźby może nadejść tylko dzięki niezależnej mobilizacji politycznej klasy robotniczej. Na całym świecie wybuchowe warunki światowego kryzysu kapitalistycznego skłaniają robotników do masowych strajków i protestów. Zjednoczenie tego potężnego ruchu pod sztandarem światowej rewolucji socjalistycznej stanowi niezbędną podstawę do walki przeciw wojnie, nierównościom społecznym i pandemii w Brazylii i na całym świecie. O taką perspektywę walczą Socjalistyczna Grupa Równości w Brazylii (GSI) i Międzynarodowy Komitet Czwartej Międzynarodówki (MKCK).

Loading