Polski

Rząd i IG Metall świętują otwarcie fabryki Tesli w Grünheide (Niemcy) – podczas gdy Elon Musk angażuje się w wojnę na Ukrainie

To, co świętowano w ostatni wtorek na terenie nowej fabryki samochodów elektrycznych Tesli na wschód od Berlina, można określić jedynie mianem spektaklu.

Założyciel firmy Tesla, Elon Musk, najbogatszy człowiek na świecie, osobiście przekazał pierwsze pojazdy wyprodukowane w Brandenburgii klientom, którzy byli w stanie wyłożyć 70 000 euro. Podobnie jak Helmut Kohl w swoim czasie, który obiecywał „kwitnące krajobrazy“, kanclerz Olaf Scholz (SPD, Socjaldemokratyczna Partia Niemiec) twierdził podczas inauguracji: „Wschód stoi na czele przemysłu“.

Plac budowy Gigafactory Tesli w Grünheide, na wschód od Berlina (Zdjęcie: Michael Wolf / CC BY-SA 3.0 / wikimedia)

Minister gospodarki Robert Habeck (Zieloni) określił amerykańską firmę jako wzór do naśladowania dla Niemiec. Tesla wybrała Niemcy –powiedział – ponieważ firma spodziewa się, że to właśnie tutaj powstanie wiodący rynek dla mobilności elektrycznej. Dodał, że taki był też jego cel. Fakt, że fabryka samochodów, która powstała w rekordowym czasie, została w dużej mierze zbudowana bez pozwolenia i w niewolniczych warunkach pracy na placu budowy, nie przeszkadzał Habeckowi w najmniejszym stopniu.

Wręcz przeciwnie, zalecił niemieckim mistrzom korporacyjnym, aby postępowali równie bezwzględnie. – Ten krótki okres budowy fabryki może oczywiście stanowić pewien punkt odniesienia dla szybkości działania Tesli także w innych dziedzinach – powiedział Habeck podczas otwarcia fabryki. – Pracuję nad tym 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu – dodał.

– Gdyby nie wydano pozwoleń, musieliby cofnąć budowę. To inna korporacyjna kultura odwagi – ale udało się – powiedział minister gospodarki, wyraźnie podziwiając pozbawione skrupułów metody Muska, a jednocześnie głosząc swoją ideę zielonego kapitalizmu.

Pochwalne oświadczenia Federacji Przemysłu Niemieckiego (BDI, Bundesverband der Deutschen Industrie) brzmią w porównaniu z nimi niemal powściągliwie. – Tempo Tesli musi służyć za wzór dla projektów inwestycyjnych w Niemczech – powiedział prezes BDI Siegfried Russwurm.

Jednocześnie wszyscy obecni politycy wykorzystali otwarcie fabryki samochodów elektrycznych jako dobrą okazję do podkreślenia niezależności energetycznej Niemiec od Rosji. – Chcemy uniezależnić się od rosyjskiej ropy. To nie jest błahostka – Habeck nadał ton także w tej kwestii. – Pokazanie, że możemy nie tylko zastąpić ropę naftową ropą naftową, ale możemy to zrobić również elektrycznie, jest oczywiście miłym symbolem w tym dniu – powiedział w odniesieniu do wojny na Ukrainie.

Przy tak dużym poparciu i entuzjazmie nie mogło oczywiście zabraknąć związku zawodowego IG-Metall. – Gratuluję firmie Tesla i jej założycielowi Elonowi Muskowi otwarcia zakładu – powiedziała podekscytowana Birgit Dietze, liderka okręgu IGM w Berlinie, Brandenburgii i Saksonii. – W Grünheide pracownicy pracują nad technologią napędową XXI wieku jako pionierzy mobilności elektrycznej w zakładzie o globalnym znaczeniu – dodała.

Entuzjazm biurokraty IG Metall nie znał granic. – W przyszłości każdy, kto będzie szukał na mapie świata najważniejszych ośrodków motoryzacyjnych, natrafi na miasto Grünheide w Brandenburgii. Wraz z otwarciem fabryki Tesli Niemcy Wschodnie umacniają swoją rolę międzynarodowego pioniera w dziedzinie elektromobilności – oświadczyła z radością. Na zakończenie stwierdziła, że siła innowacyjna i wysoka produktywność są „ważnym warunkiem wstępnym dobrych warunków pracy i dobrych płac w Niemczech“.

Nie wiadomo jeszcze, na ile innowacyjne i przyjazne dla środowiska są samochody elektryczne. Pewne jest to, że firmy motoryzacyjne wykorzystują przejście na nowy system, często nazywany transformacją, właśnie po to, by obniżyć koszty, zredukować zatrudnienie i zwiększyć zyski.

Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Instytut Badań Gospodarczych Ifo (Institut für Wirtschaftsforschung), w ciągu najbliższych trzech-czterech lat w samych Niemczech zwolnionych zostanie około 180 000 miejsc pracy. Nawet jeśli w fabryce Gigafactory w Brandenburgii miałoby wkrótce pracować 12 000 osób, to w żaden sposób nie równoważy to utraty setek tysięcy miejsc pracy.

Amerykańskie koncerny, takie jak Tesla czy Amazon, pokazały w ostatnich latach, co dla robotników oznacza „siła innowacji i wysoka produktywność“. Drastycznie wzrosła presja pracy i jej tempo. Regulowany czas pracy, przepisy dotyczące przerw w pracy, normy socjalne, stosunkowo wysokie płace i przeważnie stałe umowy o pracę, które kiedyś wywalczyli sobie robotnicy, a które nadal dominują w przemyśle samochodowym, tu już prawie nie istnieją. W tym kontekście należy postrzegać entuzjazm rządu, BDI i IG Metall wobec firmy Tesla.

Starlink Muska wspiera wojnę z Rosją

W związku z wojną na Ukrainie pojawiają się kolejne pytania, które są bardzo bezpośrednio związane z Elonem Muskiem.

Tesla, ale także niemieckie firmy motoryzacyjne, zwłaszcza VW, narzekają na związane z wojną niedobory materiałów i surowców. Przemysł obawia się nie tylko wąskich gardeł w dostawach gazu, węgla czy ropy. W przemyśle samochodowym potrzebne są przede wszystkim nikiel, kluczowy dla produkcji akumulatorów, oraz magnez, surowiec do produkcji stopów aluminium, ale także pallad do budowy katalizatorów. Największymi producentami i dostawcami tych surowców są Rosja i Chiny.

Już na długo przed wojną wystąpiły związane z pandemią i spekulacją wąskie gardła w zaopatrzeniu i wzrost cen nawet o 400%. Wojna i masowe sankcje nałożone na Rosję prowadzą obecnie do ogromnych niedoborów dostaw. Według międzysektorowego badania przeprowadzonego przez monachijski instytut Ifo, 89% firm z branży motoryzacyjnej wskazało na problemy z zakupami.

W tym kontekście warto zauważyć, że Elon Musk – podobnie jak NATO, USA i Europa – znajduje się w samym środku wojny z Rosją. Jak podał niedawno portal Stern-Online, satelitarna sieć internetowa Starlink, obsługiwana przez należącą do Muska firmę SpaceX, odgrywa ważną rolę w wojnie z Rosją.

Według raportu, pełne ciężarówki stacji naziemnych Starlink dotarły na Ukrainę na samym początku wojny. Ukraiński minister cyfryzacji Fedorow poprosił o nie Elona Muska za pośrednictwem Twittera. W szczególności skorzystała na tym jednostka Aerorozwidka (rozpoznanie lotnicze), która wykorzystuje drony do monitorowania i atakowania rosyjskich czołgów i pozycji. Korzysta ze Starlink, aby uzyskać dostęp do strategicznych baz danych, skontaktować się z centrami kontroli i wesprzeć artylerię.

„Gdy tylko Aerozwidka zidentyfikuje rosyjskie cele, żołnierze kierują nad nie bezzałogowe statki powietrzne z amunicją przeciwczołgową i zrzucają bomby – lub przekazują im współrzędne“ – donosi Stern-Online. – W nocy nie można zobaczyć naszych dronów. Szukamy najcenniejszej ciężarówki w konwoju i dokładnie w nią uderzamy. Możemy to zrobić bardzo dobrze i z bardzo małymi stratami ubocznymi – nawet w wioskach jest to możliwe – potwierdził skuteczność ataków ukraiński żołnierz.

Robotnicy muszą odrzucić działania wojenne NATO tak samo zdecydowanie, jak wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. NATO celowo sprowokowała wojnę, systematycznie okrążając Rosję. Prowadzi wojnę zastępczą na Ukrainie, której celem jest zmiana reżimu w Moskwie, zniszczenie Rosji i nieograniczony dostęp do jej cennych surowców. Aby to osiągnąć, ryzykuje wojnę jądrową.

Rząd niemiecki wykorzystuje wojnę jako pretekst do największej ofensywy zbrojeniowej od czasów Hitlera. Dostarcza broń na tereny objęte wojną i potroiła w tym roku budżet na zbrojenia z 50 do 150 mld euro. Można to rozumieć jedynie jako wypowiedzenie wojny ludziom pracy, którzy muszą ponosić koszty. Niebezpieczeństwo wojny można zwalczyć tylko poprzez zjednoczony opór klasy robotniczej Rosji, Ukrainy, Niemiec i całego świata.

Rola związku zawodowego IG Metall

Ale wróćmy do Tesli w Grünheide. Robotnicy, którzy wkrótce będą produkować do 500 000 samochodów elektrycznych rocznie, będą musieli zmierzyć się z Elonem Muskiem, który nie cofnie się przed niczym, jeśli chodzi o maksymalizację zysków swojej firmy.

Kiedy na początku roku Tesla ogłosiła, że już 28 lutego 2022 r. wybierze radę zakładową, natychmiast ucieszyło to IG Metall, która od dawna działa na rzecz interesów koncernu w branży motoryzacyjnej.

IG Metall nie był jednak w stanie utworzyć własnej listy, ponieważ po prostu nie miał wystarczającej liczby członków w firmie. Obecnie istnieje rada zakładowa, której większość stanowią osoby z listy „Gigavoice“. Lista ta została stworzona i sfinansowana przez samą firmę Tesla, a wszyscy jej kandydaci wywodzą się ze średniego, a nawet wyższego szczebla zarządzania i nazywają siebie menedżerami, supervisorami, superintendentami.

Według informacji pochodzących z dwóch różnych źródeł, wynik wyborów do rady zakładowej jest prawdopodobnie następujący: 881 z 1879 oddanych głosów trafiło na listę „Gigavoice“, która może zapewnić dziesięciu członków przypuszczalnie 19-osobowej rady zakładowej Gigafactory. Lista „Giga4You“ otrzymała 404 głosy i cztery mandaty, lista „Heart of Tesla“ – 340 głosów i trzy mandaty, a lista „Energia dla przyszłości“ – 196 głosów i dwa mandaty.

Już z nazw trzech mniejszych list można wywnioskować, że są one w równym stopniu zorientowane na zysk firmy Tesla, mimo że w ich szeregach mogą znajdować się „normalni współpracownicy“ i dlatego IG Metall przedstawia je jako alternatywę.

Chociaż wynik wyborów jest równoznaczny z policzkiem wymierzonym IG Metall, lider okręgu Dietze przyjął wybory z zadowoleniem. Powiedziała, że producent samochodów zrobił w ten sposób „pierwszy krok w krajobrazie współdecydowania, który się tutaj rozwinął“.

– Wybory do rady zakładowej wiązały się z pewnymi problemami, takimi jak wczesna data, ponieważ liczba osób zatrudnionych w firmie bardzo rośnie i wiele stanowisk nie było jeszcze obsadzonych, zwłaszcza na produkcji – powiedziała Dietze. – Mimo to, te pierwsze wybory do rady zakładowej w Tesli w Grünheide były udaną premierą – kontynuowała. Teraz „za pierwszym krokiem w kierunku kultury współdecydowania muszą pójść inni“. IG Metall jest „żywotnie zainteresowany, aby zakład ten rozwijał się i odnosił trwałe sukcesy“.

WSWS ostrzegała robotników na długo przed otwarciem fabryki Tesli i wyborami do rady zakładowej, aby nie żywili złudzeń co do rady zakładowej, niezależnie od jej składu. Zamiast tego wezwała robotników Tesli do tworzenia niezależnych Komitetów Działania.

Napisaliśmy wtedy: „Ale prawdziwe pytanie dla wielu tysięcy robotników produkcyjnych, którzy wkrótce będą tam pracować, jest zupełnie inne: Czy rada zakładowa z udziałem lub bez udziału IG Metall jest w ogóle pożądana? Dlaczego nowa załoga, która bardzo szybko wejdzie w konflikt z niecnymi metodami pracy Muska, miałaby dobrowolnie tworzyć drugiego przeciwnika?“

I dalej: „WSWS i Socjalistyczna Partia Równości (SGP, Sozialistische Gleichheitspartei) odrzucają radę zakładową w Tesli z tych powodów. Rada zakładowa, czy to pod kontrolą kierownictwa, czy też pod kierownictwem IG Metall, nie poprawi warunków pracy. Wręcz przeciwnie, wszędzie tam, gdzie rady zakładowe i związki zawodowe mają wpływ, płace i warunki pracy uległy w ostatnich latach znacznemu pogorszeniu.

Aparaty te mają za zadanie kontrolować robotników oraz tłumić i dzielić ich walkę. Dążą do tego, by nie stały się one punktem wyjścia dla szerszego ruchu klasy robotniczej.

Zamiast tego wzywamy robotników do tworzenia w Tesli własnych, niezależnych komitetów działania, wybieranych i kontrolowanych demokratycznie przez samych robotników. Takie organizacje są ważne dla nawiązywania kontaktów z innymi robotnikami Tesli w USA i na całym świecie oraz przygotowywania wspólnej walki.”

Loading